Hodowla koni i weterynarz do stadniny

weterynarz

Od wielu lat jestem hodowcą koni. Stadnina od kilku pokoleń należy do mojej rodziny, a konie czystej krwi arabskiej położona w niewielkiej wsi Halinów pozostają niezmiennie naszą największą pasją i radością.

Weterynarz i narodziny źrebaka

weterynarzChociaż wielu wydaje się inaczej, praca z końmi wcale nie jest łatwa. Wymagają nieustannej uwagi i troski. Dbać trzeba o ich urodę ,formę i oczywiście zdrowie. Z tym ostatnim zazwyczaj jest najtrudniej. W prawdzie w stadninie zatrudniony jest weterynarz, jednak jak każdy potrzebuje czasem dnia wolnego. Niestety, jak na złość właśnie pod jego nieobecność najczęściej zdarzają się nam przykre niespodzianki. Ostatnia, która mnie spotkała miała miejsce w lipcu tego roku. Mamy w stadninie siedem klaczy. Jedna z nich oczekiwała na potomstwo, jednak do przewidywanego czasu porodu zostało jej jeszcze kilka tygodni, dlatego bez obaw zostawiliśmy ją na dłuższy czas bez nadzoru. Niestety, poród zaczął się jednak przedwcześnie. Dokładnie w dniu, gdy mój weterynarz udał się na zasłużony urlop. Przestraszony zagrożeniem zdrowia lub być może nawet życia mojej podopiecznej i jej próbującego wydostać się przedwcześnie na świat potomka błyskawicznie chwyciłem za telefon. Pierwszy adres, na jaki trafiłem był z Warszawy. Wawer nie był od nas zbyt oddalony, więc zadzwoniłem. Niestety telefon milczał. Weterynarz prawdopodobnie spał sobie spokojnie nie bacząc na to, jak bardzo potrzebowałem właśnie jego pomocy. Kolejny numer był do Sulejówka. Zaryzykowałem kolejny raz, lecz ponownie odpowiedział mi sygnał oczekiwania, Nikt nie podnosił słuchawki, Wykonałem jeszcze kilka telefonów, jednak czas mnie naglił. Ostatecznie podjąłem heroiczną decyzję- musiałem poradzić sobie bez lekarza. Pobiegłem do domu, ab y obudzić żonę i syna. Zaspani, ale gotowi do pomocy stawili się po chwili w stajni. Na szczęście poród przebiegł wręcz książkowo. Źrebię pojawiło się na świecie bardzo szybko, silne , zdrowe i niezwykle piękne. Następnego dnia rano przybył do nas weterynarz,, aby przebadać świeżo upieczoną mamę i jej pięknego synka.

Na szczęście oboje byli w doskonałej formie. Dziś mały ma już siedem tygodni, rozwija się przykładnie i daje nam dużo radości, a weterynarz, który wrócił już z urlopu do tej pory żartuje, że radzę sobie równie dobrze, co on.

Więcej o weterynarzu na stronie http://weterynariawesola.waw.pl