Kosmetyczka wysłała blizny precz

Okres dojrzewania wiąże się z wieloma nieprzyjemnościami. Kiedy uczęszczałam do gimnazjum cierpiałam na trądzik młodzieńczy, który znacznie utrudniał mi życie. Udało mi się go wyleczyć dzięki odpowiednim lekom. Niestety, pozostały mi po nim brzydkie blizny.

Kosmetyczka w Szczecinie była miła

kosmetyczkaCiężko było zakrywać je makijażem ze względu na ich wypukły charakter. Nie umiałam sobie z tym poradzić, czułam się nieatrakcyjna, zaniedbana, bałam się kontaktów z innymi ludźmi. W prezencie z okazji osiemnastych urodzin mama podarowała mi karnet na sesję zabiegów, które przeprowadzał gabinet kosmetyczny w Szczecinie. Ich nazwa była długa i niewiele mi mówiła. Wybrałam się na pierwszy zabieg, znalazłam właściwy salon kosmetyczny, co w przypadku tak dużego miasta wcale nie było łatwe. Wyglądał bardzo profesjonalnie, jasny, przejrzysty, bogato wyposażony. Trochę się bałam, ale kosmetyczka-Szczecin zaprosiła mnie do środka i była naprawdę miła. Powiedziała, że widziała już gorsze rzeczy, na które mikrodermabrazja pomogła. Poinformowała mnie, że jest wiele form tego zabiegu. Polega on na złuszczeniu naskórka za pomocą specjalnego urządzenia, przestraszyłam się, że będzie mnie to bolało, jednak kosmetyczka uspokoiła mnie, że jest to bezbolesne, mezoterapia jest już gorsza pod tym względem.

Myślała o mikrodermabrazji korundowej, jednak ta metoda nie jest wskazana dla osób, które mają tak wrażliwą skórę jak ja, bo drobinki proszku mogą wywołać alergię lub zagnieździć się w skórze. Zdecydowałyśmy się na mikrodermabrazję diamentową, bo jest łagodniejsza dla skóry. Zdziwiłam się, ale po kilku sesjach faktycznie blizny zaczęły znikać. Dziękuję, mamo.