Moja walka o przetrwanie na rynku

meble drewniane

Nazywam się Jerzy i od ponad dwudziestu lat profesjonalnie zajmuję się stolarką. Firmę zakładałem wspólnie z moim ojcem i bratem, ale od ośmiu lat, od momentu oficjalnego przejścia taty na emeryturę, dbamy o zakład razem z bratem. Ja zajmuję się samą stolarką, on organizuje transport mebli do klientów ? nasza firma mieści pod Warszawą.

Wprowadziliśmy do oferty meble kolonialne

meble drewnianeSzczerze przyznam, że nawet nowoczesna strona internetowa i drukowanie ulotek nie zapewnią zalewu nowych zamówień. Zwłaszcza kryzys dał się nam we znaki ? musiałem nawet zwolnić kilku pracowników z powodu braku pracy dla nich. To doprowadziło nas z bratem do refleksji na temat dalszego utrzymywania firmy i postanowiliśmy, że trzeba zadziałać by ją ratować. W obliczu kryzysu i spadku zamówień na niskiej i średniej półki produkty, zdecydowaliśmy że warto będzie otworzyć się na wyższą półkę klientów. Stwierdziliśmy, że wyższa klasa średnia i klienci majętni nie cierpią tak bardzo z powodu kryzysu i nie są skłonni odkładać zakupów takich jak meble na później. Wprowadziliśmy zatem do oferty meble kolonialne. Na początku były to tylko zwykłe stoły drewniane, ale z biegiem czasu, kiedy zamówienia zaczęły napływać, wyspecjalizowaliśmy się w danym stylu i stwierdziliśmy, że można już poszerzyć ofertę o witryny, komody, szafy i stoliki. Zwłaszcza dużym zainteresowaniem cieszyły się meble indyjskie w jaśniejszych kolorach, dobrze komponujące się z nowocześniejszymi wnętrzami.

Okazuje się że nawet z dwudziestoletnim doświadczeniem w prowadzeniu firmy człowiek może się czegoś nauczyć. Dlatego ważne jest, aby nigdy nie stać w miejscu, a zawsze szukać nowych możliwości.

Więcej w temacie można znaleźć mandallin.pl