Moja własna turbina od auta

Kiedy pani w szkole powiedziała, że na następną lekcję mamy przynieść jakiś mały przedmiot, który zmienił nasze życie, byłem załamany. Co takiego może przynieść dwunastolatek, który całe życie ma przecież jeszcze przed sobą? Myślałem długo i w końcu wymyśliłem – przyniosę rysunek turbiny, którą regenerowałem razem z tatą. Wtedy wymarzyłem sobie bowiem, że zostanę mechanikiem.

Turbina wymagająca regeneracji

regeneracja turbiny rzeszówNasz samochód miał bowiem już dobre siedem lat, ale był w miarę nowoczesny jak na swój wiek – posiadał między innymi turbosprężarkę wspomagającą działanie silnika. Tatuś pamiętał o wykonywaniu regularnych przeglądów, raz do roku, dlatego zawsze mieliśmy pewność, że jeździmy całkowicie sprawnym samochodem. Podczas jednego takiego przeglądu okazało się jednak, że potrzebna będzie regeneracja turbiny Rzeszów jest miastem, w którym wielu jest specjalistów z tej dziedziny, ale tata wpadł na pomysł, że poradzimy sobie z tym samodzielnie! Sam miał niewielkie doświadczenie jako mechanik, ale miał też kolegę, który prowadzi własny warsztat i dysponuje nowoczesnymi wyważarkami do turbin. Zabrał mnie więc ze sobą, abym zobaczył, jak przebiega taka regeneracja turbiny. Obserwowałem cały proces z rozdziawioną buzią – wiedziałem już, że mechanika samochodowa stanie się moim powołaniem! Regeneracja turbiny po prostu mnie zafascynowała.

Dlatego właśnie postanowiłem odtworzyć w pamięci wygląd turbiny i narysować ją – a ten rysunek zaprezentować w klasie. Nie spodziewałem się wielkiego zrozumienia, ale byłem szczerym dzieckiem, dlatego niewyobrażalne było dla mnie pokazanie czegoś innego niż prawdy. Na szczęście mój rysunek wywołał furorę – zwłaszcza chłopcy byli zachwyceni. Każdy marzył o tym, aby zobaczyć taką turbinę przypominającą ślimaka na własne oczy.